Samouk Perkusyjny – 3 Problemy (I Jak Je Rozwiązać?)

Samouk perkusyjny – to właśnie tak w dużym stopniu mogę nazywać siebie samego w temacie rozwoju w grze na perkusji. Mówię „w dużym stopniu”, ponieważ 1,5 roku chodziłem na prywatne lekcje perkusji, które dały mi bardzo bardzo dużo. Jednak po 1,5 roku ukończyłem program zajęć i zaczął się czas samodzielnego dbania o własny rozwój.

Gdy piszę ten artykuł, właśnie świętuję 10 rocznicę gry na tym wspaniałym instrumencie. I gdy patrzę w przeszłość, widzę z jakimi demonami musiałem walczyć po drodze, żeby dalej grać, rozwijać się i… nie zrezygnować.

Dlatego w dzisiejszym wpisie przedstawię Ci 3 główne problemy, z którymi Ty możesz mierzyć się jako samouk perkusyjny – oraz dam Ci kilka skutecznych rozwiązań.

Gotów? Lecimy z tematem!

1. Nie wiesz, czy wiesz

Wydaje się to jasne. Grasz, ćwiczysz i może nawet widzisz jakiś progres. A przynajmniej tak Ci się wydaje. Jednak zauważasz też może u siebie w głowie jedno pytanie.

Czy aby na pewno idę w dobrym kierunku?

Bo to, że umiesz coraz szybsze tempa, nie oznacza, że reszta aspektów gry na perkusji rozwija się równolegle w tym samym tempie. A tych zmiennych jest przecież dość sporo – technika, muzykalność, dynamika, słuch muzyczny, feeling. Jak zadbać o te wszystkie tematy? I to nie jest tak, że jesteś zamknięty na wiedzę. Pewnie gdybyś spotkał się z jakimś dobrym perkusistą, to z chęcią byś usłyszał jakieś podpowiedzi.

Problem tylko… że nie ma nikogo takiego.

Jednak jest coś jeszcze gorszego…

2. Myślisz, że wiesz – a nie wiesz

I tu mamy nieco większy problem. W pewnym momencie łatwo jest wejść w etap, w którym jesteś pewien, w jaki sposób coś działa, a nie ma to żadnego pokrycia z rzeczywistością. Jesteś pewien, że te dwójki grane trzydziesto-dwójkowo w tempie 90BPM są już na poziomie sztos-drum-master. Jednak gdyby ktoś doświadczony stanął z boku, mógłby tylko spojrzeć z politowaniem.

Problem tylko… że nie ma nikogo takiego.

Miałem jakiś czas taki etap. 1,5 roku uczyłem się regularnie z nauczycielem (zresztą bardzo dobrym!). Gdy zakończyłem u niego edukację, nagle jedyne, co robiłem to grałem. Przestałem się skupiać na podstawach, odpowiednich ćwiczeniach. Po prostu łupałem rytmy. Byle szybciej, byle gęściej. I jeszcze sądziłem, że to dobrze. „W końcu gram już 1,5 roku. Po co mam ćwiczyć dalej te same ‚nudne’ rzeczy?”. W pewnym momencie jednak coś w tej głowie przeskakuje. Człowiek łapie się na tym, że nie wie, jak ma pójść dalej.

Co ćwiczyć? Kogo obserwować? Czy może już wiem wszystko, co potrzeba?

Brzmi to dziwnie, że ktoś grający 1,5 roku może mieć w głowie takie myśli. Ale tak było – i to dość długo. Czas jednak minął. Po 10 latach gry jednak mogę jednoznacznie stwierdzić. Im dłużej gram, tym (mam wrażenie) mniej wiem. I myślę, że dużo kolegów-perkusistów może się z tym utożsamić.

W dalszej części wpisu powiem Ci, skąd ta zmiana w myśleniu.

3. Nie kontrolujesz postępów

Ucząc się na własną rękę, nie mamy tego przysłowiowego bata nad głową. A czasem bywa on przydatny. Człowiek jest z natury istotą leniwą. Sami rzadko jesteśmy w stanie obiektywnie ocenić poziom naszego rozwoju na przestrzeni czasu. Jesteśmy też wobec siebie mało krytyczni. A jest to po prostu wynik poprzednich dwóch punktów. Ciężko bowiem mówić o jakimkolwiek rozwoju, jeśli sam nie wiesz, w jakim kierunku zmierzasz.

Samouk perkusyjny ma to do siebie, że musi sam się zmobilizować i sam kontrolować swój rozwój. A nie od dziś wiadomo, że osoba trzecia często lepiej i nieco bardziej obiektywnie jest w stanie taką kontrolę przeprowadzić.

Problem tylko… że nie ma nikogo takiego.

Rozwiązania

Ok. Wiesz już, z jakimi demonami możesz się mierzyć, jako samouk perkusyjny. Trochę niekulturalnie byłoby Cię z tym zostawić. Pozwól więc, że podrzucę kilka rozwiązań. Sam korzystam z nich regularnie i działają fantastycznie. Jestem pewien, że i Tobie przypadną do gustu.

Słuch > Wzrok

Większość z nas jest wzrokowcami. Ma to swoje duże plusy, ale i ograniczenia. Zwyczajnie czasem oszukujemy się wzrokiem. Wydaje nam się, że coś jest dobrze wykonywane. W teorii wszystko wygląda prawidłowo. Ale czy brzmi?

Jeżeli wykonujesz jakieś nowe ćwiczenie, pozwól sobie na granie np. z zamkniętymi oczami. Usłyszałem kiedyś pewną teorię, że niewidomi muzycy są często lepsi od tych zdrowych. Nie oszukują się oni bowiem wzrokiem.

A wejść na kolejny poziom słuchania własnej gry możesz w jeszcze jeden (niesamowicie skuteczny) sposób…

Nagrywanie siebie

Całe mnóstwo edukatorów o tym mówi. W zasadzie można powiedzieć, że powiedzenie „nagrywane kalkulatorem” przeszło do historii. Urządzenie, którym możesz nagrywać, to zwykły smartfon. Naprawdę nie potrzebujesz niczego więcej. Kwestia tylko wcisnąć Record i oswoić się z tzw. syndromem czerwonej lampki.

Takie nagrywanie pozwoli Ci przyjrzeć się swojej grze z perspektywy trzeciej osoby. Innymi słowy – będziesz bardziej krytyczny do własnej gry.

Kolejnym narzędziem, które może Ci pomóc to program typu DAW. Ma on cały ogrom funkcji. Jednak jest jedna, która powinna interesować Cię na początku najbardziej. Możesz w nim ustawić tempo ścieżki, a następnie wkleić tam swoje nagranie. Program graficznie przedstawi Twoje nagranie, a Ty jednoznacznie będziesz mógł stwierdzić, czy grasz równo, czy nie.

To właśnie ten punkt bezsprzecznie pomógł mi w powrocie na odpowiednie tory rozwoju perkusyjnego. Sądzę, że pomoże również Tobie.

Przebywanie z innymi muzykami

Przysłowia mądrością narodów – i tak się składa, że mamy jedno, które idealnie się w to wpasowuje. Mianowicie:

Z kim się przystajesz, takim się stajesz.

I nie chodzi tu nawet o naśladowanie jakiejś konkretnej osoby. Przebywając z innymi muzykami i nawiązując z nimi relacje, podświadomie przejmujesz ich podejście do pewnych rzeczy. W przypadku perkusisty może być to podejście do gry, strojenia, sprzętu, ustawienia i wielu wielu innych rzeczy. Dlatego uczęszczaj na koncerty, warsztaty i inne eventy, które mogą Ci w tym pomóc.

W temacie warsztatów – w najbliższym czasie będzie ku temu świetna okazja.

6 września wspólnie ze szkołą Drum Academy organizujemy Perkusyjne Warsztaty Online z Michałem Jastrzębskim. Możesz go znać z zespołu Lao Che. Ostatnio gra również z Arturem Rojkiem. Na warsztatach porozmawiamy sobie o perkusji od strony pracy studyjnej. Serdecznie zapraszam Cię TUTAJ po więcej informacji.

Pod tym linkiem natomiast możesz przeczytać moją niedawną rozmową z Michałem

Zapisanie się na lekcje (nawet pojedyncze)

Zaczynają się czasy specjalizacji. Dziś nauczyciel perkusji przestaje być po prostu nauczycielem perkusji. Są perkusiści, którzy są super technikami. Inni specjalizują się w świetnie płynących groovach. Są muzycy, którzy świetnie doradzą Ci w konkretnych gatunkach muzycznych.

Sam wiesz najlepiej, w czym jesteś dobry, a co wymagałoby doszlifowania. Dlatego polecam zawsze mieć kontakt z kimś, kto może Cię pokierować w wymarzoną stronę. Czasami nawet wystarczy godzina na Skype czy Zoomie do złapania odpowiedniego kierunku działania.

Podsumowując

Problemy, na które może natknąć się samouk perkusyjny, nie dotyczą braku jakiejś technicznej wiedzy czy predyspozycji. Czasami blokadą w rozwoju jest własne ego, które nie dopuszcza do siebie głosu (samo)krytyki. Czasami jest to zwyczajnie brak obserwacji swoich perkusyjnych nawyków. Najczęściej z błahych powodów. Bo komu chce się przysiąść z kartką, długopisem i zaplanować w jakiś sposób swoje ćwiczenia?

2 z 4 zaproponowanych rozwiązań możesz zrobić na własną rękę. W kolejnych 2 z 4 opcji może Ci ktoś pomóc.

A Ty? Czego potrzebujesz, aby zlikwidować blokadę we własnym rozwoju?


Podobał Ci się ten wpis? Zapisz się na listę czytelników i  Odbierz Specjalny BONUS!